Ziemniaki marki „ziemniaki” już nam nie starczają. A ceny idą mocno w górę

Kiedyś ziemniak nie miał imienia, kosztował grosze i mieszkał w worku w piwnicy. Dziś na sklepowych półkach, w świetle reflektorów gale walczą z finezjami. Efekt jest taki, że jemy coraz więcej kartofli z Belgii czy Egiptu. I płacimy za nie o 100 proc. więcej, niż przed rokiem.

Statystyczny Polak zjada 92 kilogramów ziemniaków rocznie. To mniej więcej ćwierć kilo dziennie przez bite 365 dni w roku. To i tak niewiele, bo w latach 50. i 60. spożycie ziemniaków w Polsce sięgało aż 200 kilo na głowę. Mimo to nawet dziś jemy ich o połowę więcej niż inne nacje zjednoczonej Europy.

Ostatnie lata oznaczają w Polsce olbrzymie zamieszanie w branży ziemniaczanej. Stajemy się po prostu coraz bardziej świadomymi konsumentami i przestaje nam wystarczać ziemniak marki ziemniak. W sumie jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny Polak nie wiedział, ile jest gatunków ziemniaków.

Obecnie ziemniaki jako pasza dla zwierząt odgrywają coraz mniejszą rolę. Zastępują je gotowe pasze na bazie kukurydzy czy soi. Spada więc i produkcja tych lepszych – dla ludzi.

Podstawowe rodzaje ziemniaków to typ sałatkowy, ogólnoużytkowy i mączysty. Te pierwsze po ugotowaniu pozostają zwięzłe, nie rozpadają się. Świetnie sprawdzają się jako składnik sałatek, zup, łatwo się je smaży. Ogólnoużytkowe nadają się w zasadzie do wszystkiego. Za to mączyste świetnie sprawdzają się w roli frytek, puree czy placków.

A gatunki? W Polsce mamy około 120 gatunków ziemniaków, w których orientują się w zasadzie tylko profesjonaliści.

W ostatnich miesiącach okazało się, że ziemniaki stały się kolejnym (po. np. maśle, jajach czy pietruszce) towarem, którego cena wręcz eksplodowała. Rok wcześniej kartofle były mniej więcej 2 razy tańsze.

Naukowcy z Jadwisina zwracają też uwagę na pogarszający się stan upraw. Wiele z nich zostało w zeszłym roku dotkniętych zmiennymi i ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Często są za małe, za krzywe, zbyt poranione, by nadawać się do sprzedaży. A w uprawie i tak część musi iść na tzw. sadzeniaki, czyli służyć do posadzenia kolejnej partii. To wszystko powoduje, że ziemniaków w Polsce jest coraz mniej. I są coraz droższe.

Źródło

2020-01-14T10:44:43+00:0017.02.2020|
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie oraz akceptujesz postanowienia polityki prywatności Zgoda